Přeskočit na obsah

Skąd się wzięła kultowa kuchnia w hostelu w Pradze i dlaczego ci, którzy nie wiedzą, co to gulasz, muszą tu przyjechać

Każdy, kto odwiedził Pragę, wie, że kultura jedzenia tutaj nie ma nic wspólnego z „przysmakami” z listy na stacji kolejowej. To jadłodajnie, które nie mówią „krok zawsze do przodu”, ale „krok zawsze do środka”. A wśród nich – bez cienia wątpliwości – Hostel Soleil. Nie chodzi tu tylko o łóżka, czy o to, że sypialnia ma 4 miejsca i kolorowe prycze. Chodzi o to, co się dzieje w kuchni. Bo w tej chwili, gdy piszę, z kuchennego okna wychodzi dym z podgrzewanej misy, a zapach kiełbasy z czerwonym chili unosi się jak niezauważony zaczynający się utwór. To nie był przypadek. To był plan.

Hostel Soleil niezbyt długo jest tylko miejscem do przespania. Od kilku lat to zjazd dla tych, którzy lubią coś więcej niż „mój pokój, moje życie”. Przykład: odkrycie, że w kuchni pojawia się co tydzień tajemniczy półgodzinny warsztat „co z tym gulaszem?”. Nie szkolenie kulinarnie, nie przedstawienie w stylu „gotuj z nami”. To po prostu grupa ludzi, którzy nie potrafią złożyć gulaszu i zostają zmuszeni do tego przez kucharza z kierunku Podkarpacia, który przyszedł tu pracować po trzech latach w Londynie. Przez 30 minut obowiązuje jedna reguła: nic nie wolno wyrzucać. Nikt nie wie, co robi, ale wszyscy wiedzą, że coś się dzieje. A w końcu – gulasz się zje. I nie chodzi o to, że smakuje. Chodzi o to, że każdy, kto to zje, powtarza: „nie wiedziałem, że to możliwe”. Można to sprawdzić: Hostel Soleil oficjalna strona ma wszystko, co potrzebne – od rozkładu warsztatów po dane kontaktowe kucharza, który kiedyś grał w zespole jazzowym i teraz zastępuje mu kuchnia.

Jak kuchnia zaczęła być zasadą, a nie dodatkiem

W 2018 roku, gdy hostel otworzył się z niewielką kuchnią i szafką z przyprawami, nikt nie spodziewał się, że kuchnia stanie się centralitym całej eksperencji. Przeciwnie: plan był prosty. Zabudować dom – a potem dodać kuchnię jako „darmowy bonus”. Ale coś się zmieniło. Przede wszystkim, ludzie zaczęli przychodzić nie po pokoju. Przychodzili po to, by usiąść przy stole, rozmawiać, niezamierzonych obiadów i zdarzeń. Na początku było to niezwykłe – „po co?”. W końcu ludzie przyjeżdżają, by się wypocząć. A tu – w kuchni – siedzi coś, co przypomina zespół. Cztery osoby, trzy garnki, dwie czerwone papryki. I nagle: rozmowa. Zdanie: „W moim mieście tak nie gotuje się”. Odpowiedź: „No to tu możesz się nauczyć”. Wtedy zrozumiano: kuchnia nie jest dodatkiem. Jest centralitym.

Świat kuchni i ludzi, którzy nie mieli planu

W 2022 roku Hostel Soleil zorganizował pierwszy „Wakacyjny Gulaszowy Kraj”. Nie był to konkurs. Nie było nagród. Było tylko 7 dni, 3 kucharze z różnych krajów (Węgry, Czechy, Ukraina), 14 osób, które przyjechały bez zapisu – tylko po „chęci”. Przez 7 dni codziennie kuchnia była otwarta. Nie w stylu „wejdziesz i zjesz”, tylko w stylu „wejdziesz i możesz zacząć”. Nie było konsultantów. Nie było listy. Przygotowywano, rozkładano, spalało się. Aż pojawili się ludzie, którzy nie znali nawet słowa „gulasz”, ale w końcu powiedzieli: „To jak kolorowa krew, która pije się ze szczypce”. W końcu weszło do kalendarza. I to się nie zatrzymało.

Co się dzieje z ludzkimi wyobrażeniami o „przebywaniu”?

Każdy, kto odwiedził ten hostel, wie, że nie wychodzi z niego z napisem „to było ok”. Wychodzi z zapisem: „ktoś mi pomógł z gulaszem”. To nie jest typowy hotel. Nie ma recepcji z zamykaniem. Jest stół. I nikt nie mówi „jutro zaczynamy”. Ale wie, że dziś w 19:00 zaczyna się coś, co się nie zapisuje. Kuchnia, która działa. Przecież nie ma znaczenia, czy jesteś w Pradze na 2 godziny czy na 2 tygodnie. Działa. I to działa nie z powodu zastępczych ofert, ale z powodu tego, że ludzie chcą się czegoś nauczyć. Nawet jeśli nie potrafią. Nawet jeśli myślą, że nie mają czasu. A tu czas się pojawia – automatycznie – przy stole.

Co wypada w kuchni, a co się trzyma?

Nie ma tam eleganckich zlewie, nie ma zimnych kroków. Są garnki, które trzymane są w rękach, z niewyjaśnionymi podkładkami. Nie ma listy z zasobami – są zbiory z zamiarem. Co się trzyma? Właśnie to: ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z kuchnią, ale siedzą i mówią: „a co tu jest?”. Co się wypada? To, że ktoś myśli, że kuchnia to tylko miejsce do jedzenia. A tu jest miejsce do myślenia. Do rozmów. Do nieoczekiwanych związków. A może najważniejsze: do uczucia, że coś się buduje – nie ze względu na kryteria, lecz z powodu uczucia. Może to brzmieć jak powód do wizyty. Ale jeśli wolisz tylko sypialnię – nie chcesz wiedzieć, co się dzieje po drugiej stronie kuchennego okna. A więc… nie idź. Albo idź. I zobaczy. Bo może być, że pojechałeś po hotel, a zastałeś coś, co nie było na planie.

  • W 2023 roku Hostel Soleil zorganizował 17 spotkań kulinarnych – bez jednej zapisanej osoby
  • Kucharz z kuchni – z Podkarpacia – nie potrafił grać na pianinie, ale umiał gotować 36 gulaszy z 12 różnymi podkładkami
  • W ciągu roku 11 osób z zapisu uciekło z gulaszem – i dalej prowadzi je w swoich domach
  • W kuchni nigdy nie ma więcej niż 15 osób – ale zawsze jest miejsce dla kogoś, kto nie wie, co robi
  • Na stole zawsze są dwa typy garnków: te, które nie są gotowe, i te, które są gotowe – i nikt nie pyta, co to znaczy
  • Przynajmniej 2 osoby odwiedziły hostel po tym, jak widziały video z kuchni na TikToku – i wykrzyczały: „To musi być prawda”